Moja historia z pszczołami zaczęła się gdy miałam 17 lat. Mój brat Mirek nabył wówczas dwie rodziny , którymi zajmował się w wolnym czasie. Początkowo z daleka przyglądałam się jego pracy w pasiece, aż któregoś dnia zapytał mnie czy zechcę mu pomóc. Oczywiście się zgodziłam, choć nie ukrywam, że trochę się bałam. Wtedy zobaczyłam jak wygląda życie pszczół i ich zachowanie. Zaczęło mnie to bardzo intrygować i rozbudziło chęć bliższego poznawania ich biologii. Gdy tylko mój brat wybierał się do pszczół to z miłą chęcią dotrzymywałam mu towarzystwa. To właśnie Mirek wtajemniczył mnie w pszczeli świat. Nauczył jak wyglądają składane przez matkę pszczelą czyli królową jajka, młode larwy i zakryty czerw. Nauczył mnie odróżniać od siebie robotnice, trutnie i matkę. Wizyty w pasiece szybo doprowadziły do fascynacji. W końcu sama dokupiłam kilka rodzin i razem z bratem zajmowaliśmy się nimi zdobywając coraz większe doświadczenie. Któregoś dnia mój brat oświadczył, że wyjeżdża za granice i zostawia mi pszczoły pod opieką i tak rozpoczęła się moja samodzielna przygoda z pszczelarstwem. Zakasałam rękawy i jak tylko potrafiłam starałam się dbać o pasiekę. Poszerzałam swoją wiedzę w wolnych chwilach czytając fachowe czasopisma i książki, a także oglądając filmy. Tym sposobem z biegiem czasu pszczoły stały się dla mnie pasją, a praca przy nich stała się dla mnie przyjemnością. W 2020 roku pszczelarską pasję udało mi się zaszczepić w moim bratanku. Gdy poznałam chłopaka - dziś mojego męża krępowałam się mu przyznać, że zajmuję się pszczołami. Jednak z czasem powoli także i on przekonał się do nich i postanowił nabyć dwie rodziny.